|

Ale śmieszna minka mojego synka. Słoneczko w oczka za mocno zaświeciło. Jak widać dużo czasu spędzamy na świeżym powietrzu. Przyjdzie jesienna plucha i zimowa zawierucha to będziemy siedzieć w domku i bloga częściej uzupełniać.
Tyle się dzieje, że aż pogubiłam się w zeznaniach.
Byliśmy w Pszczynie – fotki niedługo w galerii.
A w sobotę w szpitalu na dyżurze pediatrycznym. Mały bardzo dziwnie się zachowywał , nie przerwanie płakał i płakał i wił z bólu, a że w przychodni pediatry nie było, a młody lekarz nie bardzo potrafił się wypowiedzieć o stanie zdrowia synka, to dostaliśmy skierowanie do szpitala.
W drodze do szpitala uspokoił się jednak, zaczął gaworzyć i bawić się grzechotką.
Skoro jednak wybraliśmy się do szpitala, to pokazałam go pediatrze, który stwierdził , że wszystko wygląda ok. To tylko ja nawaliłam , bo pojadłam zielonego groszku dzień wcześniej.
Wiem, wiem – nie wolno grochu, jak karmi się piersią.
Zmyliło mnie jednak to, że w zupce w słoiczku po 6 miesiącu był sobie zielony groszek…..
Więc skoro jest w zupce dla dziecka, to dlaczego nie mogłam bym go zjeść sobie sama…
A uwielbiam zielony groszek.
W efekcie nie wyraziłam zgody na leczenie szpitalne i wróciliśmy do domu.
Od soboty nie zapeszając wszystko jest ok.
Do tej pory nie wiem czy to przez ten groszek, w sumie jakiś czas temu mały go jadł i nic mu nie było.
Zastanawiam się nad następnym konkursem. Co Wy na to? Na forum świecą pustki.
Jedni sąsiedzi wyprowadzili się z klatki, a nowi wprowadzają.
Także albo po klatce, ktoś coś znoszi, albo do góry wynosi.
A tak w ogóle niedługo w galerii będzie również parę fotek z mojego miasta.
Oooooo, tak wygląda moje miasto..........
Ja zostaję , póki co się nie wyprowadzam......
|