|
Ubrania, zabawki, ulubiona miseczka i łyżeczka. Aparat, telefon, ładowarki , książeczki zdrowia, leki, kosmetyki……i oczywiście suszarka. Ciągle lista się powiększa. Muszę spakować siebie i Marcinka , zajmując przy tym jak najmniej miejsca.
Jak zwykle przed wyjazdem nie będę w nocy spać, a rano zabierzemy z mężem dziecko i walizki i ruszamy w kierunku Szczawnicy.
To nasz pierwszy urlop z dzieckiem. Z jednej strony radość z drugiej niezłe wyzwanie. Żebym tylko niczego nie zapomniała spakować. Jedno jest pewne wolę się pakować, niż rozpakowywać po powrocie.
Mam nadzieje , że Marcinkowi spodoba się na wczasach. Wracamy w niedziele , chociaż nie wykluczmy przedłużenia pobytu.
O jak się cieszę. Pogoda zapowiada się nawet dobrze. Żeby tylko nie padało.
Z aktualności : Marcin nauczył się pluć , bardzo mu się to podoba. Gdy tylko otworzy oczy zaczyna pluć. Nawet o 4 rano nie obudził mnie dzisiaj płacz, tylko plucie.
Na zdjęciu powyżej Marcinek ze swoim misiem , który służy mu za fotelik. Misia dostał od swojego Chrzestnego jak był jeszcze bardzo malutki.
Jeżeli chodzi o koncert Lady Pank , to było super. Dobrze tak wyrwać się od czasu do czasu z domu bez łobuziaka:
Na koniec występu niebo rozjaśniało sztucznymi ogniami :
I przy okazji poćwiczyłam sobie fotografie koncertową i fajerweków.
Synek sie obudził, zmykam - do niedzieli.
|