|

Zajadam się świeżo zrobionym przeze mnie sernikiem na zimno, z bananami, galaretka i biszkoptami, i kruszonymi wafelkami o smaku kakaowym – taki mój mały własny przepis.
Szukam wzrokiem moich akumulatorków do aparatu, gdzież ja je mogłam dać? Skleroza? A może to sprawka męża, który jest teraz w pracy.
Malutki śpi, jak długo pośpi – trudno powiedzieć.
Dzisiaj w nocy pobił swój rekord spania , zasnął o 20 – obudził się o 6:45, od razu witając dzień wielką kupą.
Dobrze, że chociaż w nocy ładnie śpi i dobrze się zachowuje ten mój łobuz.
Sąsiedzi już zaczynają się dopytywać „ Dlaczego on tak płacze często?”
A płacze to słowo bardzo lekkie w tym wypadku, ja bym to nazwała raczej wrzaskiem.
Głosisko ma mocno, a płuca jakie pojemne. Jak tak dalej pójdzie, to sąsiedzi posądzą nas o maltretowanie.
Ten mój Marcinek to wojowniczy chłopak i bardzo towarzyski przy tym.
Lubi być w centrum zainteresowania , a gdy w nim nie jest, to robi wszystko ( czyt. wrzeszczy) by w nim się znaleźć.
Wczoraj tak mocno kopał w łóżeczko , że aż wykopał barierkę tą wyciąganą, pozatym wystraszył krzykiem swojego starszego o rok kolegę.
Gdzie te akumulatorki? Bez nich , nie będzie nowej fotki.
No cóż, musze zająć się ich szukaniem, bo bez działającego aparatu to jak bez prawej ręki.
Tymczasem zamieszczam stare zdjęcie Marcinka, miał około 3 miesiące, bardzo lubię ta fotkę, za jakość przepraszam . Było robione telefonem.
|