Moje pasje, moje życie...
NowościForumRozrywkaGaleria obrazów
Blog
Księga gości
Luty, 2008
Marzec, 2008
Kwiecień, 2008
Maj, 2008
Czerwiec, 2008
Lipiec, 2008
Sierpień, 2008
Wrzesień, 2008
Październik, 2008
Kwiecień, 2009
Walka z szerszeniem
Sobota, sobota skończona robota….Dom wreszcie jako tako wygląda. Posprzątane, wyprane wszystko wyprasowane i  pięknie poukładane w szafie. Dziecko smacznie śpi za ścianą.

Myślę, że wieczór przebiegnie spokojnie. Wczorajszy wieczór, jak niektórzy z Was już wiedzą nie należał do spokojnych.

Do domu wleciał mi szerszeń – gigant - agresor i mnie atakował.

Uciekłam i zamknęłam go w pokoju.

Poutykałam w drzwiach wszystkie szparki i obgryzając paznokcie czekałam na powrót męża.

Gdy mąż wrócił, zaczął dzielnie walczyć z bzykającym agresorem.

Po stoczonej walce wyszedł i stwierdził, że szerszeń chyba uciekł, albo go zabił , bo już nie bzyczy.

Mąż wyszedł z domu , bo zapomniał telefonu z pracy, a ja spokojna weszłam do pokoju. Gdy siadłam na wersalce sięgając po pilot od telewizora okazało się, że obok mnie siedzi również szerszeń.

Można przypuszczać , że długo tam nie posiedziałam. Wybiegłam. Ubrałam się w bluzę z kapturem ( ochrona przed wplątaniem się szerszenia we włosy). Uzbrojona w „Komputer świat” i w super mocny lakier do włosów, w bojowym nastawieniu wróciłam do pokoju. Okazało się, że wróg niestety gdzieś się zaczaił i zaatakował mnie z ukrycia dobijając wielkimi skrzydłami do mojej głowy, a raczej do kapuzy od bluzy.

Bojowe nastawienie szybko przeobraziło się w panikę i ponownie uciekłam z pola bitwy, zamykając wroga w pokoju.

Pozbycie się agresora zostawiłam jednak mężowi, który po powrocie do domu usłyszał „ On tam jest , idź i go zabij, bez trupa nie wracaj!”>

Po pół godzinie walki ( twarda sztuka z niego była) mąż dumny wyszedł z „trupem”.

Pole bitwy wyglądało ciekawie, większość kwiatków potraciła cześć liści , a na podłodze była warstwa super mocnego lakieru do włosów.

Ale co tam! Najważniejsze , że można było spokojnie iść spać!

Na fotce zdjęcie szerszenia zaczerpnięte z Internetu.
<< Nawiguj do 2008/05/17 Dodaj nowy komentarz
Aga
2008/05/19 17:04:24
:(
Kala przezylam tez to i w zyciu tego nie zapomne 1,5 godz siedzenia w kuchni;/
laura17
2008/05/17 21:17:26
:)
Niezly jest twoj mąż, ja bym zwiała po 5 sekundach, brawa dla niego, a szerszeń to rzeczywiście jakiś agresor:/ masakra w ogóle, dobrze, ze wszyscy wyszli z tego bez szwanku, ucaluj Marcina i pozdrowionka dla Ciebie i męża
kala1981
2008/05/17 21:14:07
do gusiaczek
On naprawde byl taki mega wielki i silne bydle było!
gusiaczek34
2008/05/17 21:08:24
:)
Mocno się trzymaŁ:P
4 razem elementów
Dodaj nowy komentarz
Nazwa*
Temat*
Komentarz*
[[Components/Captcha_:_title]]*
[[Components/Captcha_:_refreshImageTitle]]

Strona użytkownika portalu QZ.pl
NowościForumRozrywkaGaleria obrazówBlogKsięga gości